Za chwilę kolejna recenzja „Lalki” wyskoczy mi z lodówki.
Czy ja się polansuję na „Lalce”?
Nie, nie oglądałam. Nie mam platformy.
Mogę za to wychowawczo krótko przedstawić temat bycia lalką. To bolesny temat.
Córka wychowana na lalkę to córka traktowana jak przedmiot. Do ozdoby, do zabawy, do przekładania z miejsca na miejsce.
Która z nas tego doświadczyła, ta wie, jak trudno potem wyjść z roli. Jak trudno nauczyć siebie, że nie trzeba cały czas być ładną, grzeczną, wygodną i dostosowaną do innych, do oczekiwań, jaka ma być.
Co sprawia, że dziecko jest podmiotem, a nie przedmiotem?
Pozwolenie mu czuć.
Szacunek dla jego uczuć.
Liczenie się z jego zdaniem.
Prawo do „nie”.
Prawo do własnych granic.
Prawo do tego, żeby nie być tym, czego akurat potrzebuje dorosły.
Dziecko nie jest ozdobą rodzica.
Nie jest jego wizytówką.
Nie jest projektem do wykonania.
I może właśnie tego najbardziej trzeba uczyć dziewczynki: że nie przyszły na świat po to, żeby dobrze wyglądać w cudzych oczach.
Nie są lalkami/ zabawkami.
Są ludźmi.
I tak to zostawię.