Albo wcale... albo szczerze, czyli także asertywnie o babciach i dziadkach do dzieci – Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały
Zdjęcie z kolekcji rodzinnej

Dziś dzień babci i mogłabym sięgnąć po ładny wiersz lub w ten jeden dzień zapomnieć wszystko, co trudne w relacji z babciami, dziadkami naszych dzieci, a piać zachwyty. Mogłabym, lecz chcę napisać o tym, co pod jednodniowymi świątecznymi słowami, o tym, co w tych relacjach na co dzień.

Relacje rodzą pytania

Babcie to nasze mamy lub teściowe. Dziadkowie to nasi tatowie bądź teściowie. I jakie te relacje naprawdę są wiemy sami dla siebie lub nasze najbliższe otoczenie. Czasem są łatwiejsze, częściej jednak nacechowane złością, żalem, pretensjami, wyrzutami itd. itp. Czy wypowiadamy je głośno czy chowamy w sobie urazę, dzieci obserwują i czasem pytają. Pytania – jak te relacje – mogą wywoływać różne emocje w nas – dorosłych rodzicach naszych dzieci, ale przecież nadal dzieciach babć dziadków naszych dzieci.

W jaki sposób odpowiadać dzieciom, kiedy nie jest różowo

Przede wszystkim uczciwie i szczerze. Dodam od razu kilka warunków.
Poziom informacji ma być dostoswany do wieku i możliwości odbioru ich przez dziecko. Z reguły do dziecka poniżej 10 roku życia to są jedno, dwa zdania.
Informacja ma być komunikatem “ja”, czyli bezwzględnie o tym, co po mojej – rodzica stronie, a nie oceną czy krytyką babci czy dziadka. Przykładowo: “Nie zgadzam się z babcią w pewnej sprawie (można powiedzieć jakiej, jeśli dziecko wie, orientuje się, ale jeśli nie to oszczędzić dziecku spraw z poziomu dorosłych). Przykro mi/ Złości mnie i na razie nie potrafię tego inaczej rozwiązać.”

Zgodnie z prawdą o pozytywach

To chyba coś, co naprawdę cenię – potrafić przyznać, że ktoś z kim teraz nie jestem w dobrej relacji robił i robi coś pozytywnego i to fakt niezaprzeczalny. To czasem są drobiazgi, ale to one wiele pokazują. Warto przyznawać i dawać prawo, by dziecko lubiło, szanowało, doceniało to, co dziadkowie dają czy robią dla dziecka.
To może być tylko i aż przyznanie, że ta babcia podaje dobrą szyneczkę i dziecku ona smakuje i to jest ok. To może być potwierdzenie, że z dziadkami kiedyś byliśmy gdzieś i dziecku się podobało i to też jest ok.

Asertywne oddzielenie

Kiedy piszę w tekście słowo “ok” to od razu kojarzy mi się z podstawową zasadą asertywności “JA JESTEM OK – TY JESTEŚ OK” i każde z nas robi najlepiej jak potrafi na daną chwilę. Tu asertywność wkracza jeszcze w innym kontekstach. Pierwsze – o czym już wiele razy pisałam – to zostawianie relacji babć i dzieci, dziadków i dzieci im. To są odrębne relacje, do których każda ze stron ma całkowite prawo, a pośrednictwo rodziców to wchodzenie z butami, naruszanie tego prawa.
Drugi kontekst to oddzielanie problemów od osoby. Zwykle uczeni jesteśmy postawy, że kiedy pojawia się problem to odrzucamy, negujemy całą osobę. Zaprzeczamy wszystkiemu, co było dobre, przekreślamy to. Jaki to duży błąd i niesprawiedliwość odczuwamy dopiero kiedy dotnie nas samych. I tak tu zostawię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *