Taka refleksja, a może wewnętrzny krzyk zrodził się we mnie, po wysłuchaniu kilku historii o „zabezpieczaniu” dziecięcej przestrzeni. Dałam w cudzysłów „zabezpieczanie”, bo jakoś od razu brzmi to dla mnie, jak ograniczanie. „Dziecko od 9 miesiąca chodziło w łóżeczku” (teraz ma ponad rok) – usłyszawszy to nie wiedziałam, czy mnie uszy nie mylą. Co to znaczy chodzić w łóżeczku? Łóżeczka mają standardową długość 120 cm i 60 cm szerokości!!! Uproszczę to stwierdzenie, bo tak je w rzeczywistości słyszę: „dziecko poruszało się na stojąco po klatce”.

A później ktoś daje dziecko do żłobka lub przedszkola i jeszcze się na nie złości, że ono nie potrafi się tam odnaleźć. I kto jest winny? Dlaczego dziecko? Czy dziecko samo siebie wsadziło do klatki, bo ktoś chciał mieć czysto w mieszkaniu, bądź przelał na nie wszystkie swoje irracjonalne lęki o to, co może się mu stać poza łóżeczkiem. A tak naprawdę niewiele trzeba, żeby to mieszkanie  przystosować do raczkującego i wstającego dziecka. I drugi przypadek. Dziecko cały czas u matki na rękach.
Co to jest? Nadopiekuńczość, źle pojęta opiekuńczość czy obowiązek? Potrzeba umartwiania się w roli matki czy zaspokajanie swoich własnych potrzeb kosztem dziecka?!
A dziecko potrzebuje ochrony TYLKO tam, gdzie jest realne zagrożenie np. nóż leży w zasięgu, może spaść z wersalki itd., itp. Bardziej od nieustannej, źle pojętej ochrony, potrzebuje motywacji i zachęty, żeby usiąść, żeby wstać, żeby zacząć chodzić. Musi mieć szansę odkrywać otoczenie na miarę swoich możliwości, czyli jak leży – powinno być pozytywnie stymulowane, aby chciało się odwracać na boki, raczkować. Kiedy raczkuje powinno móc poruszać się w atrakcyjnym otoczeniu, mieć możliwość zobaczyć, że inni chodzą na dwóch nogach i chcieć wstać. To nie lalka, którą trzeba bez przerwy nosić i kołysać. Dziecku nie potrzeba więzienia, to nie przestępca. Nie potrzeba mu bycia na rękach 24/24 – upomni się samo, kiedy będzie chciało być przy matce, da wyraźny sygnał. Błagam, nie róbmy krzywdy dzieciom, dajmy im przestrzeń i szansę normalnego rozwoju.
To, co mamy robić to ASEKUROWAĆ, co znaczy minimalizować skutki ewentualnych wypadków, nie ograniczać, stawiać zapory. Ludzie dorastali bez łóżeczek i chyba nawet byli statystycznie zdrowsi  niż my wychowywani w wygodzie i zasypani milionem porad.
NATURA WIE, CO ROBI – POZWÓLMY JEJ NA TO. W KAŻDYM dziecku tkwi o wiele większy potencjał niż możemy to sobie wyobrazić – NIE TŁUMMY GO NA STARCIE!

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *