Różne są potrzeby emocjonalne naszych dzieci. W głównej mierze zależne od tego, na co kładziemy nacisk w relacji z nimi. Dziecko, które rodzice dopieszczają wzrokiem, robią mu fotki i kręcą z nim filmiki, na pewno nie będzie narzekało na brak kochającego, akceptującego spojrzenia (bo zakładam, że maluszka nikt nie terroryzuje ustawiając w domu do zdjęcia i nie wytka, że krzywo stoi). To coś wspaniałego, gdy rodzic często skupia akceptujące spojrzenie na swoim dziecku.

Zachęca mimiką i mówi mu: „Akceptuję to, jaka/i jesteś”. Nic jednak nie zastąpi bliskości, przytulania, trzymania na kolanach. Czyta się w różnych miejscach i słyszy z jednej strony że dotyk leczy, a z drugiej że brak dotyku boli, może powodować nawet fizyczny ból. Sama od siebie dodam, że brak pozytywnego dotyku w relacji rodzic – dziecko sprawia, że dziecko czuje się bardziej samotne, wyobcowane, a nawet niechciane. Dotyk bowiem też jest narzędziem akceptacji, a jaki lepszy dotyk niż przytulenie. Podczas przytulenia otwieramy się na dziecko w całości. Otwarte ramiona mówią: „jesteś chciana/y”. Przyciśnięcie do piersi daje poczucie bezpieczeństwa, mówi właśnie „jesteś bezpieczna/y”. Dodatkowo komunikuje „jesteś akceptowana/y w całości”, „jesteś tak mi bliska/i, że wpuszczam Cię najbliżej mnie”. Szczere przytulenie dziecka przez rodzica informuje, że zniesiony został dystans. Dla dorastających lub dorosłych dzieci i ich rodziców to bardzo ważny sygnał, że problemy między nimi są rozwiązane, że żadna obecna lub zaszła sprawa ich nie dzieli. Brak przytulania krzywdzi. Dziecko myśli, że rodzicom na nim nie zależy, że nie dbają o nie. Kiedy rodzice nie przytulają, dziecko myśli, że rodzice go nie kochają. Przytulenie to ciepło, bezpieczeństwo, akceptacja, miłość, dobre życzenia, bliskość, radość i szczęście. Przytulenie leczy, podobno nawet zapobiega przeziębieniom. A z moich obserwacji dwóch chłopców (10 miesięcy i prawie 4 lata) widzę, że przytulanie jest lekarstwem na zazdrość o brata – potwierdza, że rodzic nadal bardzo mnie kocha. Jest lekarstwem na niepokój, frustrację, niepewność, na smutek, na przegraną w zawodach, na „wstanie lewą nogą” i na niemożność uśnięcia. Ostatnio okazało się, że jest nawet lekarstwem na nudę, bo w przerwie między samodzielną zabawą trzeba było przyjść do mamy i naładować baterie, a zachętą dla mamy do przytulania było zdanie synka: „Nudzę się na przytulanko i 100 buziaków”. Zatem Rodzicu:

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *