Chyba największym odkryciem mojego rodzicielstwa jest to, że dzieci zanim zaczną mówić genialnie już komunikują swoje uczucia i potrzeby. To wbrew panującym jeszcze gdzieś poglądom powszechnym, że skąd rodzic na wiedzieć, czego dziecko chce: “Przecież nie mówi”. A właśnie, że mówi. Sztuką jest nauczyć się słuchać i słyszeć, po mowie ciała, po barwie płaczu. I że lubię szokować, to napiszę. Wiem, że można rozpoznać nawet, który płacz jest z głodu, a który z powodu pełnej pieluchy i w jaki sposób pełnej. Wiem też, że umiejętność tę mogą mieć i kobiety i mężczyźni. Do swoich i do obcych dzieci. Tak! To prawda potwierdzona doświadczeniem.

O MOICH POCZĄTKACH W SŁUCHANIU NIEMOWLĘCIA

Tak, to było, kiedy mój drugi syn był malutki. Moje bardzo kulawe początki. Sprawdzanie, co działa i to jeszcze z pomyłkami.
“Jedna drzemka dziś rano wypadła, bo synek chciał pełzać po podłodze w dużym i kiedy kładłam do łóżeczka widziałam, że nic z tego nie będzie. Przed drugą zmęczony był już na potęgę, ale sprawdzające się przez ostatnie kilka ładnych tygodni układanie do spania nie zadziałało. Zamiast tego najpierw delikatny płacz, z charakterystycznym „Ide, de, ide” w kółko i patrzeniem na drzwi sypialni, a później wrzask. Oczywiście najpierw posmarowałam dziąsła, bo prawa jedynka już blisko, więc może to. Nie. Wzięłam na ręce i cisza, więc mówię: „Rozumiem, że chcesz się bawić. Jesteś też zmęczony. Trzeba spać”. I próba odłożenia do łóżeczka, a tu zaskoczenie: wrzask niemiłosierny, aż w bębenkach dźwięk sprzęgał, nóżka prawa pracuje, to się zgina to prostuje, i pupka do góry. Jeszcze jedno upewnienie się, że to nie jest to co myślę, więc rachunek sumienia, co wczoraj jadłam i czy aby nie wzdymacze. Nic, biorę na ręce, od razu cisza. No to nie brzuszek. Nawyk, nawykiem, więc próbuję z akceptacją uczuć, nie mam nic do stracenia: „Taka furia u Tomusia, taki wrzask, nóżka aż tak mocno pracuje. Tak się złościsz bardzo. Nie chcesz spać, chciałbyś się cały czas bawić. Rozumiem. Spać i odpoczywać trzeba, żeby mieć później siłę na fajną zabawę” – wchodzi starszy – „Przemuś nie chciał spać, tylko się bawić i raz aż zasnął na podłodze w kuchni. Teraz wie, że trzeba spać, jak się jest zmęczonym.” Starszy: „Tomuś trzeba spać, żeby się wyspać”. Starszy poszedł. Położyłam młodszego w łóżeczku tyłem do mnie. Cisza. Wyszłam z pokoju (bo normalnie wychodzę, jak zasypia) cisza. Za chwilę wchodzę. Dziecko śpi. Możecie się nie zgadzać i możecie mieć rację. Może zadziałał sam ton głosu. A ja napisałam, bo może się komuś to przyda.”

PO 7 LATACH – dopiski w marcu 2021 roku.

Uśmiecham się czytając tamto wspomnienie. Co dziś zrobiłabym inaczej, bo pozawala mi na to doświadczenie w relacji z synem? Na pewno już teraz dokładnie wiem, co komunikują mi oczy i ciało mojego dziecka.
Mój język akceptacji przez lata ewoluował. Stał się miększy, mniej oficjalny, bardziej “do dziecka”, które jest mi bliskie.
Uniknęłabym też porównania do brata. To powszechny błąd, który wkrada się z automatu. Ucząc się wychowywać empatycznie, na starcie mamy stary zasób “narzędzi” wychowawczych i każdy wie, że porównywanie to jedno z najpopularniejszych.
Co mi się podoba i napawa dumą? To, że próbowałam tej akceptacji uczuć i ćwiczyłam te zdania. Cóż z tego, że koślawe. Z czasem ewoluowały, a świadomość i znajomość własnego dziecka, która za tym poszła jest przeogromna i bezcenna. Cieszę się, że poszłam za intuicją rodzica. Intuicję rodzicielską nota bene bardzo teraz wspieram w rozmowach z rodzicami, bo oni najlepiej znają swoje dziecko.
Dzielę się zatem tym doświadczeniem z Wami. Na zachętę. Teraz z autopsji wiem, że choć początki były trudne, ubogie, warto uczyć się słuchać i słyszeć dziecko zanim powie nam słowami. Zresztą to czy powie zależy od tego, czy je nauczymy. A żeby nauczyć je komunikować własne uczucia i potrzeby to my rodzice mamy nauczyć się je słyszeć, “czytać” przed słowami. Z mojej perspektywy warto iść tą drogą dla dziecka i dla siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *