Gdzie tkwi agresja? – Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały
Impreza rodzinna. Dorośli siedzą w jednym pokoju, z którego widać połowę drugiego, gdzie bawią się dzieci: mój synek, jego kuzyn i kuzynka (równolatki). Nagle słychać wrzask kuzyna i skargę, że mój synek go ugryzł. Nie wierzę w to, co słyszę. Mój synek w domu nie gryzie. Idę zobaczyć rękę kuzyna, bo nic mi się nie zgadza. Jak to moje dziecko ugryzło? Niemożliwe. Na ręce chłopca wyraźny znak solidnego ugryzienia. Nie mogę go kwestionować. Nie wiem, co myśleć, ale dorosła część rodziny już urządza samosąd. Moje dziecko dostaje łatkę „gryzonia”.

DLACZEGO UGRYZŁ?

Przerywam ten publiczny lincz mojego wtedy trzylatka, mówiąc coś ostro o tym, że dzieci się same dogadają, nie muszą tu robić sądu. Jestem jednak nadal zmieszana i nie rozumiem sytuacji. Żal do rodziny za urządzenie przez dorosłych publicznego linczu małego dziecka miesza się z chęcią zrozumienia, co się stało, że moje dziecko ugryzło. Niestety tylko ja zadaję sobie to pytanie i niestety po cichu. Ciotka, która przygląda się całej sprawie bezstronnie, mówi, żebym odpuściła kłótnie, bo dzieci się pogodzą, a my dorośli zostaniemy pokłóceni. Odpuszczam przy stole. Sytuacja jednak nie daje mi spokoju i na osobności rozmawiam z mężem. Mąż twierdzi, że widział całe zajście i nasz synek nie ugryzł kuzyna ot tak. Chłopcy bawili się na przemian koparką. Kiedy przychodziła kolej mojego synka, kuzyn niezadowolony, że nie on się teraz bawi, szturchał synka palcem w brzuch i klatkę piersiową. Robił to przy każdej zamianie. Synek nie wytrzymał za którymś razem i ugryzł. Czym było to ugryzienie? Był to komunikat: „Przestań, nie podoba mi się, że mnie szturchasz”. Co ja powinnam była wtedy zrobić? Powiedzieć, że nie podoba mi się, że gryzie i poprosić, by powiedział to słowami. Czy to była agresja?
 

GRYZIENIE TO NATURALNY WYRAZ FRUSTRACJI DZIECKA

Takie pokazanie frustracji u dwu-trzylatka jest czymś zupełnie naturalnym. Dziecku w tym wieku ciężko jeszcze zwerbalizować wiele uczuć, nastrojów  i uderzając piąstką bądź właśnie gryząc pokazują, że coś im się nie podoba. Według rodziny ugryzienie było agresją. Jednak prawdą jest, że największą agresją tutaj wykazali się właśnie dorośli członkowie rodziny. Agresja słowna, która miała miejsce: krytyka, potępienie, etykietowanie, atak na rodziców: „zwróćcie na niego uwagę, bo on gryzie”. Ten publiczny samosąd był agresją w najczystszej postaci, bo naruszał integralność psychiczną dziecka, dał mu komunikat, że jest z nim coś nie tak. Dziecko w tym wieku nie rozumie bowiem, że ktoś krytykuje i negatywnie ocenia jego zachowanie, nie rozróżnia siebie od zachowania, myśli, że z nim jest coś nie w porządku. Taka forma upomnienia nadwątla też jego pewność siebie. Tylko osobisty charakter naszej wypowiedzi, przykładowo: „Nie podoba mi się, że gryziesz inne dzieci!” – nawet jeśli będzie to wypowiedź wykrzyczana, lecz za swój krzyk weźmiemy całkowitą odpowiedzialność, nie zrani dziecka. A o to nam przecież chodzi. Analiza sytuacji w tekście oparta na poglądach Jaspera Juul’a zawartych w książce „Agresja – nowe tabu?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *