Gumowce w znaki drogowe – marzenie każdego chłopca, powiecie. A jednak nie. Mój trzylatek tak się przywiązał do poprzednich, gładkich, nijakich, że choć za małe od kilku miesięcy, nie chciał się z nimi rozstać. Po kryjomu w końcu oddałam je siostrzenicy i był spokój, aż do dzisiaj. Na zewnątrz mokro, a mój synek postanowił ubrać stare buty, które – choć z odłażącą podeszwą, są ostatnio na topie. I zaczęło się. Obie z babcią na przemian tłumaczymy, dlaczego ma iść w gumowcach: że ładne, że tamte przemokną, że każdy mu będzie zazdrościł znaków drogowych na butach itd., itp., jakieś 5 minut. A on się miota i woła, że albo stare buty albo stare (za małe) gumowce. Miałam z tyłu głowy, że powinnam zaakceptować uczucia i powiedzieć, na czym polega problem, ale gumiaki wydawały mi się tak super, że nie mogłam zrozumieć, dlaczego rozbija się za starymi bez wzoru. W końcu skapitulowałam i mówię: „Wiem, że tęsknisz za starymi gumowcami, bo je lubiłeś. Problem polega na tym, że one są już u cioci, bo były za małe, a na spacer możesz iść albo w tych gumowcach albo wcale”. I wiecie, co się stało? Mój jeszcze przed chwilą wojujący trzylatek, rzucił mi się na szyję, pocałował z uśmiechem i usiadł bez słowa do ubierania gumiaków. Tak… sama jeszcze jestem zaskoczona, choć opowiedziałam to już wszystkim, którzy się napatoczyli od południa.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *